Zmiana rozmiaru tekstu

-A A +A

Space

 

Adaptacja Dziadów w Teatrze Nowym w Poznaniu okiem ucznia.

29 listopada klasy 2b i 2c obejrzały najnowszą i zaskakującą adaptację Dziadów w Teatrze Nowym w Poznaniu. A tak swoje wrażenia opisała Julia Napieralska z 2B:

Czy to bezpieczne? Mickiewiczowskie „Dziady” w reżyserii Radosława Rychcika, słowiańskie duchy i zwyczaje przenoszą widzów w świat amerykańskiej kultury. Obok oryginalnych bohaterów dramatu w sztuce teatralnej występują między innymi Marilyn Monroe, Martin Luther King, John Fitzgerald Kennedy. Ta nowa odsłona „Dziadów” porusza kwestię rasizmu i zniesienia podziałów. Spektakl wystawiony na deskach Teatru Nowego w Poznaniu jest powiązany z dziejami ludzkości, z historią XX-wiecznej Ameryki, w której Martin Luter King walczył o poprawę losu afroamerykanów. „ I have a dream”- te przepełnione nadzieją słowa wypowiedziane przez Konrada wyrażają jego marzenia. To on podczas Wielkiej Improwizacji ujawnił swoje pragnienia, chcąc stać się osobą, która prowadzi lud ku wolności i lepszemu światu. Dzieje Polski podczas zaborów oraz rasy czarnej w czasie kolonizacji Stanów Zjednoczonych mają wspólne wątki, chociażby walka o odzyskanie wolności i godności ludzkiej .Reżyser spektaklu w ciekawy sposób połączył ze sobą te cechy, uzmysławiając widzowi, że mimo wielu różnic łączy nas historia. Na scenie teatralnej widzieliśmy bliźniaczki z „Lśnienia”, koszykarzy będących chlubą amerykańskiego sportu oraz Jokera bohatera hollywoodzkiej produkcji- „Mroczny Rycerz”. Ważnym elementem spektaklu była para kochanków- Marylin Monroe i Johna Fitzgeralda Kennediego .Scenografia Anny Marii Karczmarskiej przypominała salę gimnastyczną. Boisko do koszykówki, trybuny ,automat z coca-colą, piękna cheerleaderka …Wszystko to sprawiło, że odniosłam wrażenie jakbyśmy byli obserwatorami meczu słów w teatrze. W rogu sceny znajdowały się fotele i stolik. Było to miejsce wyznaczone do chóru składającego się z trzech elegancko ubranych kobiet. Ich mieniące się suknie odzwierciedlały majętność i bogactwo ludu Ameryki. Guślarz przedstawiony przez Rychcika jako Joker był dla mnie zaskoczeniem. Przez pierwsze minuty monologu czułam ogromny podziw dla aktora wcielającego się w tą tragikomiczną osobowość. Gustawa z kolei odebrałam jako postać mdłą, niezachwycającą , nie ujmując grze aktorskiej i charakteryzacji. Spektakularnie przedstawiono przemianę Gustawa w Konrada. Tatuaż na plecach mężczyzny symbolizuje porzuconą przeszłość, coś co mamy już za sobą, a teraz z nadzieją spoglądamy w przyszłość. Zgaszone światło i głos recytujący słowa Konrada to efekt polegający na wywołaniu w odbiorcy emocji. Moment ten był dla mnie ekscytującym przeżyciem. W kolejnej scenie nadzy, skuleni ludzie wykonywali pieśń „Zemsta dla wroga”, zyskując pewności siebie za każdym wypowiedzianym słowem. Siła głosu uciemiężonych ludzi sprawiła, że łączyli się oni w cierpieniu. Kończąc swój śpiew emanowali radością jednoczącą rasę białą z czarną. Finałowa scena kończąca widowisko była skarbnicą odwołań do amerykańskiej historii. Arystokracja z Salonu Warszawskiego utożsamiła się z Ku Klux Klanem, zaś Senatora przedstawiono jako okrutnego plantatora. Moment, w którym zatrzymano czas, aby Joker wręczył strzelbę czarnoskórej pokojówce przemawiającej głosem Pani Rollinson był sceną godną uwagi. „Dziady” Rychcika to sztuka teatralna, którą warto polecić. Spektakl ma za zadanie uświadomić widzowi, jaki wpływ na społeczeństwo polskie ma kultura amerykańska. Reżyser porusza problem zanikania kultury narodowej, która stała się problemem ogółu, kultura rodzima wypierana jest przez obyczaje innych krajów( chociażby rodzima Noc Świętojańska przez walentynki, a Dzień Zaduszny przez Hallowen) . ”Dziady” Adama Mickiewicza , w reżyserii Radosława Rychcika, to nowoczesna odsłona tego utworu. Przedstawiona dość trudnym językiem, zmuszającym zarazem do uważnego oglądania i wytężania wszystkich zmysłów.